Przystanek Alaska

DSC_0898

Wyprawa na Alaskę stała się moim marzeniem od momentu, kiedy to po raz pierwszy obejrzałam „Into the wild” w polskim tłumaczeniu (nie wiem jakim cudem… :P) „Wszystko za życie”. Należę do grona tych dziwnych osób, które nie są zbytnimi fanami oglądania filmów, które nie oglądają TV i nie mają (i nie chcą mieć) w domu telewizora. Jednak „Into the wild” widziałam chyba z milion razy i ciągle lubię do niego wracać.

DSC_0864

Film opowiada historię Chrisa McCandlessa, młodego idealisty, który porzucił swoje dotychczasowe, normalne życie. Odrzucił wszystko, co materialne i wyruszył w podróż autostopem into the wild… na Alaskę. Chris symbolizuje ludzkie marzenie powrotu do natury, a zarazem do wolności. McCandless odrzucił możliwość życia według reguł obowiązujących w społeczeństwie. Mimo, że był wzorowym studentem, nie chciał wspinać się po szczeblach kariery. Poszukiwał prawdy, której nie potrafił odnaleźć wśród ludzkiej hipokryzji i zakłamania. Marzył o poworocie do źródeł, na łono natury. Niestety, z czasem, bardzo boleśnie przekonał się, że „szczęście jest tylko wtedy prawdziwe, kiedy się nim dzielimy”.

DSC_1343

Myślę, że każdy z nas, kto kiedykolwiek obejrzał lub przeczytał „Into the wild” (Chris jest postacią autentyczną) w jakimś stopniu utożsamiał się z głównym bohaterem. Nie ukrywam, że „Into the wild” miało na mnie ogromny wpływ. Zwłaszcza w pierwszym okresie, kiedy jako młoda i naiwna dwudziestolatka, odkryłam historię Alexandra Supertrampa (imię, które Chris przyjął podczas podróży na Alaskę). Byłam nią wstrząśnięta, ale jednocześnie zachwycona. Chciałam być Chrisem. Chciałam porzucić wszystko. Chciałam prawdy. Wiedziałam jednak, że nie mam na tyle odwagi, by postąpić tak, jak on. Dziś jednak wcale tego nie żałuję.

DSC_0905

Nie sądziłałam, że dziesięć lat później sama wybiorę się Alaskę. Ale co tu dużo mówić, nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że kiedykolwiek zamieszkam w Stanach Zjednoczonych. Życie pisze przedziwne scenariusze. I tak oto w zeszłą niedzielę wróciłam z Anchorage. Moje 9-dniowe into the wild dobiegło końca. Wróciłam zachwycona! Zauroczona dzikością tego stanu, bogata w nowe doświadczenia, radosna. Miałam szczęście zobaczyć kilka miejsc: Anchorage, Seward, Denali National Park, a także Fairbanks. O tym wszystkim opowiem w następnych notkach okraszając je zapierającymi dech w piersiach widokami. Jedna z fajniejszych podróży jakie miałam okazję do tej pory odbyć. Zapraszam wkrótce!

DSC_1279

Dodaj komentarz