Anchorage i Seward

DSC_0959

Alaska przywitała nas deszczem. A w zasadzie Anchorage. Co więcej, progroza pogody na kolejne dni nie zapowiadała się najciekawiej. Mimo, że byliśmy na to teoretycznie przygotwani, to jednak smutno było patrzeć na to ginące w deszczu, w dodatku (w moim odczuciu) niezbyt urodziwne miasto. W zasadzie było to moje najmniej ulubione miejsce na Alasce. Sama nie do końca wiem dlaczego.

Anchorage jest położone w południowo-środkowej części Alaski. Zostało założone w 1914 roku. Rozpościera się na terenie przybrzeżnej niziny, w pobliżu gór Chugach. Anchorage jest największym ośrodkiem przemysłowym stanu. Miasto zamieszkuje ponad 40% wszystkich mieszkańców Alaski. Co ciężko było zauważyć, gdyż ulice i bary (może z powodu deszczu) wydawały się puste nawet w sobotni wieczór, nasz pierwszy wieczór na Alasce.

DSC_0852

DSC_0884

DSC_0894

DSC_0897

DSC_0898 - Copy

DSC_0918

Kolejnego dnia zdarzył się cud, bo zamiast deszczu obudziło nas słońce, które nie opuściło nas już do końca podróży. Uwierzycie? Była to bardzo miła niespodzianka, gdyż naprawdę wszystkie prognozy pogody przepowiadały, że niebo będzie zachmurzone i kilka kolejnych dni będzie padać. I w Anchorage, i w Seward do którego wybieraliśmy się dnia drugiego.

Trasa między Anchorage a Seward to dwie godziny zapierających dech w piersiach widoków. Zatrzymywaliśmy się co chwilę, aby podziwiać piękno natury i uwiecznić je na zdjęciach. Seward Highway to 201 km między jednym, a drugim miastem. Autostrada bieginie wzdłóż Kenai PeninsulaChugach National ForestTurnagain Arm, i Kenai Mountains. Każdemu polecam. Naprawdę warto wybrać się w tę podróż!!!

DSC_0959

DSC_0964

DSC_0970

DSC_0982

DSC_0995

DSC_1026

Seward to małe, urocze miasteczko portowe, które liczy jedynie około 3 tysięcy mieszkańców. Położone jest na Połwyspie Kenai w Zatoce Resurrection. Przespacerowaliśmy się po centrum, poszliśmy do bardzo fajnego baru zagrać w bilard i zadecydowaliśmy, że następnego dnia wybierzemy się w 5 godzinny rejs, aby podziwiać Kenai Fjords Nationa Park, lodowce oraz dziką przyrodę Alaski. Co też z radością uczyniliśmy. Oczywiście, nie muszę chyba mówić, że było warto!! Pod koniec dnia zdecydowaliśmy się zrobić krótki hike do Exit Glacier. Był on krótki z powodu naszego lęku przed niedzwiedziami i innymi łosiami 😀 Na szczęście, te zwięrzęta mieliśmy spotkać dopiero kilka dni później…

DSC_1105

DSC_1134

DSC_1194

DSC_1289

cdn.

Dodaj komentarz