Truckee, Lake Tahoe.

nat

Pięć dni spędziłam w przeuroczym miejscu. Truckee, bo o nim mowa, jest miasteczkiem położonym w stanie Kalifornia, w hrabstwie Nevada. Jest jedną z miejscowości, gdzie można się zatrzymać jadąc nad jezioro Tahoe. Bardzo urokliwe, znane wszystkim w Kalifornii miejsce otoczone górami Sierra Nevada. Już raz o nim pisałam, w okresie zimowym, kiedy zamieniło się ono w bajkowy, magiczny i przeuroczy winter wonderland!

DSC_0134

DSC_0147

DSC_0143

Bardzo lubię tu przyjeżdżać. Obcowanie z naturą daje mi sporo czystej radości, ale przede wszystkim przynosi spokój ducha. Taki rodzaj miłego ukojenia. Ostatnio częściej też medytuję, co także jest łatwiejsze na łonie natury. Przepiękny zapach drzew, kwiatów i wszystkiego, co zielone i kwitnące. Biegające w około wiewiórki, pięknie śpiewające ptaki! Te wszystkie doznania zmysłowe pomagają skupić się na teraźniejszości i w niej zartopić. Raj na ziemi!

DSC_0168

DSC_0177

DSC_0162

Lipiec, mój urodzinowy miesiąc, podarował mi bardzo dużo i jestem mu za to wdzięczna z całęgo serca. Najpierw tak długo oczekiwana wyprawa na Alaskę. Następnie kilka dni w moim ukochanym San Francisco i teraz Truckee. Muszę przyznać, że podczas mojej przerwy w pisaniu, a była ona dość długa bo kilku miesięczna, miałam lepsze i gorsze dni. Był to dość dziwny okres. Z jednej strony był to czas pewnej stagnacji, a z drugiej – patrząc z perspektywy czasu – okres pewnej transformacji. Myślę jednak, że mogę go już zamknąć. Czuję jakbym dostała zastrzyk energii życiodajnej energii. Niewątpliwie był mi on potrzebny.

DSC_0209

DSC_0261

Wczoraj około wieczora, po upalnym dniu, zerwała się burza. Grzmoty i pioruny, następnie deszcz i grad. Aż w końcu wszystko ucichło i na niebie ponownie pojawiło się słońce. Gdy wyszłam na zewnątrz zapach świeżego, poburzowego powietrza aż mnie poraził. Zarazem spowodował szczery uśmiech na mojej twarzy (rozpogodził 😉 ). Pomyślałam sobie, że nawet jak czasem w naszym życiu zrobi się ciemno i pochmurno, że nawet jak strasznie mocno zacznie lać to na koniec i tak wyjdzie słońce. Prędzej czy później. I tej świadomośći będę się trzymać, kiedy następnym razem w moim życiu zagości jakaś ulewa. Jednak oby nie za szybko!

DSC_0270

DSC_0296

DSC_0305

Dzisiaj, zanim wsiadłam w autobus do domu, spędziłam bardzo miły dzień. Rano wybrałam się na basen gdzie mogłam skorzystać z kąpieli, nie tylko słonecznych 🙂 Następnie wybraliśmy się na lunch nad jezioro Tahoe. Bardzo sympatyczny i obfity w relaks dzień. Teraz jestem w Sakramento i czekam na bezpośredni autobus do San Francisco. Mamy jednak problemy i wygląda na to, że na parę godzin tutaj utknęłam. Oczywiście wcale nie jestem z tego zadowolona natomiast staram się trenować cierpliwość. Chyba włąśnie w takich sytuacjach mogę sprawdzić czy ta moja cała medytka działa 😉

Dodaj komentarz