17-Mile Drive

nat-14

Ach co to był za weekend! Świetny, gdyż spędzony w gronie najlepszych Przyjaciół! Takie chwile docenia się zawsze, ale jeszcze bardziej na obczyźnie, z daleka od domu! W czwartek wieczorem przyjechali do moim najlepsi Kumple, hości z Nowego Jorku, polscy Przyjaciele: Maciej i Ania. Znamy się już od bardzo dawna, natomiast fajnym zrządzeniem losu mieszkamy teraz na tym samym kontynencie, w tym samym kraju. I jest to dla mnie ogromny powód do radości. Fajnie jest mieć na miejscu ‚swoich ludzi’. I nawet nie zraża fakt, że dzieli nas dystans dość spory bo prawie 6 godzin lotu samolotem (ostatnimi czasy mam tendencję do mierzenia odległości czasem, który należy pokonać, aby przedostać się z jednego miejsca do drugiego). Ale mimo dość znacznej odległości między Nowym Jorkiem a San Francisco, już w tym roku udało nam się spotkać aż 3 razy! Pierwszy raz w SF 🙂

IMG_6690

nat-22

nat-15

nat-23

Oprócz standardowego zwiedzania miasta mgły i wszystkich jego ‚must see’, wczoraj udaliśmy się na wycieczkę w kierunku Big Sur. Co prawda zabrakło nam dnia (dosłownie! wczoraj zmieniliśmy czas na zimowy!) na eksplorację całego Big Sur. Udało nam się dotrzeć jedynie do Bixby Creek Bridge, skąd mieliśmy szczęście oglądać zachód słońca. Cała niedzielna podróż okazała się strzałem w dziesiątkę, choć początkowo pogoda nam nie sprzyjała. Gdziekolwiek człowiek nie spojrzał było biało… od mgły! Jednak z każdym kilometrem na południe, robiło się ładniej i jaśniej co pozwoliło nam podziwiać przepiękne wybrzeże Pacyfiku, a także jego wczorajsze olbrzymie fale! Uwielbiam ocean i jego potęgę. W jego obliczu człowiek wydaje się być taki mały i bezbronny, a wszystkie jego problemy tak błahe i nieistotne. I mimo, że każdy z nas przeżywa swoje codzienne dramaty, a czasem nawet kilka końców świata w ciągu jednego dnia ;-), to taka wyprawa nad ocean,  zawsze (przynajmniej mi!) pozwala nabrać dystansu do trosk dnia codziennego. Skorygować perspektywę widzenia świata na bardziej adekwatną. A to bardzo pomaga w przeżywaniu życia 🙂

nat-17

nat-20

Już kilka razy miałam okazję zachwycać się widokami, które można obserwować z samochodu jadąc Highway 1. Tym razem jednak, po raz pierwszy jechałam drogą zwaną 17 Miles Drive i jestem nią zachwycona! Każdego dnia utwierdzam się w przekonaniu, że Kalifornia jest cudowna i że jestem szczęściarą. Bo czego chcieć więcej niż w niedzielny piękny dzień z najlepszymi przyjaciółmi wybrać się na przejażdżkę wzdłuż pięknej lini brzegowej Pacyfiku? Czego chcieć więcej od podziwiania zachodu słońca z jednego z najbardziej znanych mostów w Cali? Bo jak lepiej zakończyć dzień od przepysznego obiadu w hawajskiej restauracji w doborowym towarzystwie? Z nieśmiałością stwierdzam, że to był perfekcyjny dzień i że jestem szczęściarą. Bo jestem i jestem za to bardzo wdzięczna! 😉

nat-26

nat-25

P.S. Wczoraj przy Bixby Bridge mieliśmy okazję poznać dwie au pair z Polski. Bardzo miłe dziewczyny biorące udział w programie Au Pair in America. W programie, który zapoczątkował mój american dream i dzięki któremu miałam okazję rozpocząć przygodę swojego życia trwającą do dzisiaj! Fajnie jest myślami powrócić do początków, do korzenii. Fajnie było zaryzykować ponad 3 lata temu. Rzucić wszystko i przyjechać do Stanów. Dzięki tamtej decyzji dziś mogę doświadczać tych wszystkich wspaniałości, z którymi się z Wami dzielę! 🙂

2 Comment

  1. Asia says: Odpowiedz

    Jesteś rzeczywiście szczęśliwą dziewczyną.:-) za każdym razem kiedy czytam Twojego bloga mam nadzieję że chociaż trochę pomogłam Ci w tym szczęściu. I szczerze cieszę się Twoim szczęściem. Trzymaj tak dalej. Pozdrawiam Cię serdecznie. Asia

  2. Tomek says: Odpowiedz

    Extra!

Dodaj komentarz