Kilka słów o Denver

DSC_1318

Mój pierwszy noworoczny trip to wyprawa do Denver w Kolorado! Nadal tutaj jestem, choć już jutro wracam do słonecznej, ale ostatnio (za)bardzo deszczowej Kalifornii. Jednak teraz siedzę sobie w kawiarni, piję kawkę i staram się sklecić kilka zdań! Zdecydowałam się zawitać do stolicy stanu Kolorado, gdyż mieszka tutaj moja koleżanka Marta. Poznałam ją parę lat temu w San Francisco. Pomyślałam sobie, że skoro nigdy jeszcze nie byłam w tym stanie to jest bardzo dobra okazja, aby przyjechać w odwiedziny i zarazem odhaczyć na mapie Colorado, jako „zdobyty” state.

DSC_1297-2

DSC_1312

Denver ma zupełnie inną wibrację, od miast w USA, które miałam okazję do tej pory odwiedzić. Przede wszystkim jakoś nie widzę tutaj tłumów ludzi, ulice wydają mi się relatywnie puste. Nie wiem gdzie się wszyscy pochowali. Może w górach, gdyż Denver położone jest u podnóża Gór Skalistych. Miasto ma przydomek Mile High City czyli Miasta na Wysokości Mili, gdyż jest położone na wysokości 1609 m n.p.m. Dziś miałam doskonałą okazję to poczuć podczas mojego porannego biegu, który to prawie mnie wykończył hahaha! A dodam, że poruszałam się w żłówim tempie, lol. Jednak pięć kilometrów zrobiłam, z czego jestem niezmiernie dumna! Poza tym miasto wydaje mi się dość spokojne i bezpieczne. Podoba mi się także pogoda, gdyż od mojego przyjazdu każdego dnia było słonecznie i w miarę ciepło – około 10 stopni. Jednak temperatura dość drastycznie spada w nocy, co jest charakterystyczne dla strefy klimatu podzwrotnikowego kontynentalnego suchego, w jakiej jest położony stan Kolorado. Bardzo podobają mi się rzeźby, które można znaleźć w różnych częściach downtown. I street art, tak, street art też jest fajny. Definitywnie jest na czym zawiesić oko przechadzając się po centrum miasta!

DSC_1315

W Denver mieszka dość spora populacja Polonii. Osobiście miałam okazję poznać kilku Polaków, mieszkających tutaj od wielu lat. Znajduje się tu polska parafia św. Józefa założona w 1902 roku. Miałam także smaczną okazję wybrać się do polskiej restauracji, gdzie zjadłam przepyszne polskie jedzenie. Przyznam szczerze, że sprawiło mi to ogromną radość! W San Francisco nie ma ani jednej polskiej knajpy więc nieczęsto zdarza mi się jeść tradycyjne polskie jedzenie. A tutaj, w miejscu zwanym Polished Tavern po raz kolejny zrozumiałam co oznacza powiedzenie „mieć niebo w gębie”. Z czystym sercem każdemu polecam to miejsce! Gołąbki, pierogi, bigos, żurek, barsz czerwony, buraczki, mizeria! Wszystko to dostarczono mi na ogromnym talerzu. Tyle szczęścia tylko dla mnie! Bardzo smaczne żarełko.

DSC_1286

DSC_1316

DSC_1323

Generalnie jestem bardzo zadowolona z mojego wyjazdu. Bardzo podobało mi się także w studenckim miasteczku Boulder, w którym znajduje się Uniwersytet Kolorado, ale o tym napiszę w kolejnej notce bo teraz idę odebrać Martę z pracy i spędzić z nią ostatni wieczór w tym uroczym mieście!!!

Dodaj komentarz