O tym jak zakochałam się w Chicago!

DSC_0176

Lista moich ulubionych miast w Stanach Zjednoczonych właśnie się powiększyła. Oczywiście wciąż na pierwszym miejscu jest przepiękne i ciągle niezastąpione San Francisco. Obok niego jak dotychczas znajdowały się: San Diego, Nowy Orlean oraz Nowy Jork. Teraz do tej grupy dołącza Chicago. Lubię amerykańskie miasta, jednak rzadko kiedy którekolwiek z nich daje mi ten specyficzny vibe, że chciałabym je głębiej, lepiej poznać i po prostu w nim zamieszkać. Z jakiegoś powodu Chicago wzbudziło we mnie to uczucie. Co mnie w zasadzie trochę dziwi. Z kilku powodów. Po pierwsze rzadko się do tego przyznaję publicznie, ale jedyna fobia, która dręczy mnie od dzieciństwa jest taka, że panicznie boję się wiatru. Niekoniecznie na otwartej przestrzeni. Ten lęk najbardziej doskwiera mi, kiedy jestem w pomieszczeniu zamkniętym i słyszę ten charakterystyczny jęk docierający zza oka. Och, jak ja tego nie znoszę! A przecież wszystkim wiadomo, że Chicago to windy city. I sama, podczas czterech dni pobytu w tym mieście, miałam okazję się o tym przekonać.

DSC_0021

DSC_0118

Drugi, zbliżony do pierwszego, powód jest taki, że w zimie jest tam najzwyczajniej w świecie zimno (eureka!! lol). Ale gdy dodamy do tego jeszcze przenikliwie mroźny wiatr, to robi się znacznie nieprzyjemniej.  A ja niestety, już prawie od czterech lat rozpieszczana jestem przez kalifornijską pogodę. I teraz nawet deszcz wywołuje we mnie smutne nastroje, „nastroje nie-moje, liryczne, magiczne’. I cóż na to poradzić?

DSC_0136

Kolejny powód to fakt, że Chicago jest jednym z najniebezpieczniejszych miast w USA. Wskażnik morderstw jest tam dość wysoki. Już w tym roku zanotowano 228 zabójstw, a mamy dopiero początek marca.

DSC_0154

DSC_0145

Jednak coś w tym mieście, przez te cztery dni, kiedy miałam okazję w nim pomieszkać, naprawdę mnie zachwyciło. Generalnie pobyt zaliczam do bardzo udanych. Myślę, że duże znaczenie miał fakt, że poznałam tam przemiłych ludzi. Jako, że na tę wycieczkę wybrałam się sama, postanowiłam skorzystać z Couchsurfingu ponieważ wiedziałam, że w przeciwieństwie do Airbnb – na pewno kogoś poznam. Już od dawna nie mam problemów z podróżowniem samej, jednak wtedy zazwyczaj nie jestem aż tak otwarta na ludzi i zawieranie nowych znajomości. Bardziej skupiam się na zwiedzaniu i zobaczeniu wszystkiego na czym mi zależy. Ty razem chciałam wyjść ze swojej strefy komfortu i zatrzymać się u obcych mi osób, aby niejako wymusić zawarcie co najmniej jednej, nowej znajomości. I był to strzał w dziesiątkę! Rob, u którego się zatrzymałam, okazał się fantastyczną osobą!! Steph – moja nowa koleżanka Austriaczka, która tak jak ja znalazła u niego schronienie, swoim miłym towarzystwem i bardzo pozytywnym nastawieniem umiliła mi całą niedzielę. Dwie bardzo ciekawe osoby, z którymi mam nadzieję, będę utrzymywała kontakt i jeszcze kiedyś nasze drogi się zejdą.

DSC_1543

DSC_1570

Chciago zachwyciło mnie swoim urokiem, mimo, że byłam tam zimą. Ale po tym, co zobaczyłam, jestem przekonana, że wiosną i latem jest tam sto razy ładniej! Chicago jest miastem w stanie Illinois, położonym nad ogromnym jeziorem Michigan. Jest głównym centrum biznesowym, kulturalnym i naukowym Środkowego Zachodu Stanów Zjednoczonych.

DSC_0015

DSC_0172-2

Metropolia ta jest ogromna. Trzecie pod względem wielkości i zaludnienia miasto w USA, zaraz po Nowym Jorku i Los Angeles. Najbliższymi i największymi przedmieściami Chicago są miasta Niles, Elmhurst, Melrose Park, Franklin Park, Cicero, Joliet, Addison, Evanston, Schaumburg, Wood Dale. Oczywiście ja zatrzymałam się bliżej centrum skupiając się na eksplorowaniu downtown, które jest rozlokowane nad brzegiem jeziora Michigan wzdłuż tak zwanej Magnificent Mile. 

DSC_1648

DSC_1598

DSC_1616

Chicago ma  bardzo ładne i ciekawe parki z wieloma atrakcjami. Millennium Park ze słynną „fasolką” czyli popularną Chicago Bean (naprawdę noszącą nazwę Cloud Gate), Lincol Park wraz z darmowym ZOO czy Grant Park z wieloma muzeami. Polecam także przejść się na Navy Pier i tam, obok posiedzieć na Ohio Street Beach. Z jakiegoś powodu było to moje ulubione miejsce w miescie. Spodobało mi się, że w samym centrum miasta znajduje się plaża z której można obserwować  downtown.

Polecam „wdrapać” się do Willis Tower, aby podziwiać z niej widoki na całe miasto. Albo na innego skyscraper’a 😉 Ja osobiście wybrałam się na koktajl do Signature Lounge zlokalizowanego na ostatnim piętrze John Hancock Building, gdzie mogłam sobie sączyć drinka zachwycając się przepięknym widokiem na całe miasto. Fajne wspomnienie.

Generalnie miasto cud miód!! Bardzo udany wypad. Super wspomnienia i przeogromna chęć powrotu!

Dodaj komentarz